Geoblog.pl    antekwpodrozy    Podróże    Monachium, Innsbruck, Neuschwanstein (listopad 2014)    Innsbruck, Stubai
Zwiń mapę
2014
08
lis

Innsbruck, Stubai

 
Austria
Austria, Innsbruck
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 99 km
 
#INNSBRUCK
I tak minął mi pierwszy tydzień. Weekend miałem zaplanowany dosyć intensywnie. Jeszcze przed wyjazdem do Niemiec spojrzałem na mapę i zobaczyłem, że niedaleko Monachium znajduje się Innsbruck. Zawsze to miasto kojarzyło mi się z grą w Eurobusiness. Znalazłem tanie połączenia autobusowe realizowane przez firmę Meinfernbus. Przejazd w jedną stronę trwał 2h 20min, a koszt biletu to 8E w jedną stronę. Poranny autobus miałem z dworca Munchen ZOB, czyli głównego dworca autobusowego usytuowanego nieopodal stacji S-Bahn Hackerbrucke. Wyjazd był przewidziany na 7:45. Udałem się tam odpowiednio wcześniej, na moje szczęście pracownicy DB już nie strajkowali, w przeciwnym wypadku czekałby mnie dłuższy spacer. W autokarze udało mi się zająć miejsce w górnej części na samym przodzie. Wiedziałem, że przejazd odbędzie się przez Alpy i chciałem porobić zdjęcia. W Innsbrucku chciałem dostać się do stacji kolejki Hungerburgbahn, którą zaprojektowała Zaha Hadid – słynna architektka. Okazało się, że dwie dziewczyny, które również siedziały z przodu autokaru są z Innsbrucka i obiecały mnie tam zaprowadzić.
Po godzinnej jeździe autokar wjechał w Alpy. Po drodze mieliśmy przystanek w słynnym GA-PA (Garmisch Partenkirchen), czyli mieście, gdzie odbywają się zawody Pucharu Świata w skokach narciarskich.
Przejazd przez góry dostarczył mi wielu wrażeń, gdyż drogi były kręte, a widoki niesamowite. Przystanek autokaru znajdował się niedaleko dworca kolejowego w Innsbrucku. Po dojechaniu na miejsce dziewczyny zaprowadziły mnie do miejsca docelowego, po drodze pokazując pokrótce centrum i punkt informacji turystycznej. Jak później się okazało, była to bardzo cenna wskazówka. Gdy dotarliśmy do stacji kolejki dziewczyny udały się w swoim kierunku, a ja postanowiłem kupić bilety na kolejkę. Bardzo zależało mi na wyjechaniu sobie na któryś, z okolicznych szczytów. Niestety, trafiłem idealnie w środku dwutygodniowego przeglądu technicznego kolejki. Wróciłem więc do punktu informacji turystycznej. Tam uzyskałem informację, że z dworca głównego kursuje specjalny autobus na lodowiec Stubai o wysokości przekraczającej 3000m. Nie trzeba mi było powtarzać tego dwa razy. Kupiłem bilet zawierający przejazd autobusem w obie strony oraz wjazd kolejką do samej góry i powrót na dół – koszt jakieś 35E. Musiałem bardzo szybko udać się do dworca, co prawda autobus kursował regularnie co 30 minut, ale nie chciałem czekać na kolejny kurs. Udało mi się i po chwili siedziałem już w autobusie jadącym na południe. Podróż trwała ponad godzinę. Stubaier Alpen to grupa górska położona na granicy austriacko-włoskiej, a najwyższy szczyt Zuckerhutl ma 3507m – robi wrażenie. Na samą górę wjeżdża się gondolą. Podróż ma 2 etapy. Najpierw wjeżdża się na poziom ponad 2500m, po drodze jest stacja, na której mogą dosiąść się narciarze. Następnie drugą gondolą wjeżdża się na wysokość 3165m. Podczas jazdy pierwszą gondolą dosiedli się narciarze z Polski – instruktor oraz dzieciaki. Ja siedziałem cicho, robiłem zdjęcia i słuchałem. Dzieci w wieku około 9-12 lat prowadziły bardzo ciekawe dyskusje. Bardzo się zdziwiły, jak odezwałem się w pewnym momencie po polsku. Jedno z nich zareagowało – „to Pan mówi po polsku?”. Przejazd drugą gondolą był bardzo emocjonujący, ponieważ w wyższych partiach wiał silny wiatr.
Po dojechaniu na wysokość 3165m porobiłem kilka zdjęć, a następnie wróciłem do kolejki i zjechałem do stacji pośredniej.
Tutaj również porobiłem trochę zdjęć, odpocząłem oraz napiłem się piwa. Pogoda była świetna, świeciło słońce. Bardzo żałowałem, że nie miałem sprzętu. Warunki do jazdy były znakomite.
Ponownie do Innsbrucku wróciłem około godziny 16, było jeszcze widno. Zjadłem obiad i ruszyłem w miasto, aby trochę pozwiedzać i porobić zdjęcia.
Miasto ogólnie ciekawe. Trafiłem na sytuację, gdy jakiś mężczyzna postanowił się oświadczyć swojej dziewczynie. Dokonał tego na wieży ratusza miejskiego, podczas gdy jego przyjaciele na dole utworzyli ze świeczek napis składający się najprawdopodobniej z ich inicjałów.
Powrotny autobus miałem o 19:30, więc cały wieczór przeznaczyłem na zwiedzanie miasta.
Co ciekawe, okolica dworca kolejowego zamieszkana jest przez muzułmanów. Kilkukrotnie miałem okazję zerknąć w oficyny znajdujących się tam kamienic - momentami miałem wrażenie, że nie jestem w Austrii, tylko w jakimś arabskim kraju.
Autobus przyjechał o czasie i około 22 byłem ponownie w Monachium.

Pełna relacja na oficjalnym blogu http://antekwpodrozy.pl/monachium-innsbruck-listopad-2014/
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (15)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (0)
DODAJ KOMENTARZ
 
zwiedził 8% świata (16 państw)
Zasoby: 99 wpisów99 169 komentarzy169 2414 zdjęć2414 15 plików multimedialnych15